piątek, 18 kwietnia 2014

leśne skrzaty


Fajnie mieszkać przy lesie. Wystarczy zrobić "dwa kroki" i już jesteśmy w innym świecie.
Ścieżek mamy mnóstwo, więc wcale nie jest nudno.
Wczoraj na przykład, Najstarszy wziął chłopców na spacer, weszli w jakieś wysokie trawy i wkręcił Im, że są ....w puszczy! A Oni uwierzyli O.o
Co rusz dopytywali, czy są tu lwy i tygrysy...
I nawet jak wyszło na jaw, że zostali wkręceni, nadal utrzymywali, że widzieli ślady lwa!
Zastanawiam się czy nie Lefa naszego osobistego, bo ten (Ta) to akurat tam często krąży ;)




Dziś wypuściliśmy się w trójkę za dom (matka sprząta, matka dalej nie może;) korzystając z drzemki Gai.
Pogoda zrobiła się tak piękna, że w drodze powrotnej ubrania wierzchnie nieśliśmy pod pachą.
Cudnie! Aż chce się żyć!

Dzieciaki pobiegały, powrzucały jak zwykle kamienie do pobliskiego bagna, Nela ze dwa razy zaliczyła glebę, pędząc bez opamiętania za szybszymi braćmi, spłoszyli kilka zajęcy i obmyślili niecny plan, by wykopać pułapkę na pacniętego jacka , kimkolwiek on był.
Powiedzieć nie chcieli, za to chcieli natychmiast kopać!
Dopiero po kwadransie grzebania patykami w ziemi, machnęli kolejno rękami i z ciężkim westchnieniem:
po łopaty za daleko... z pułapki zrezygnowali.

Pacnięty Jacku, możesz czuć się bezpiecznie.








Po pułapce, przyszedł czas na rymowanki. Pisałam już niejednokrotnie, że to nasz ulubiony sposób na rozśmieszenie wzajemne. Zwykle mówi coś Tosio, czy Franio - ja dopowiadam (staram się jak największe bzdury:), a Oni później zaśmiewają się aż do ataku czkawki:)
Dziś zaczął Tosio:
-idzie nasz listonosz drogi,
a ja dodałam:
-i mu pośmierdują nogi.

I to wystarczyło, by śmiali się jak najęci. Do samego domu niósł się brecht trójcy tak głośny, że pewnie z pół wsi (o pardon! miasta ;) słyszało.
Martwię się teraz (o ja gupia!), że nie zapomną do jego kolejnej wizyty. I o ile z chłopakami będę martwiła się, by nie palnęli głupstwa, tak widzę już Nelkę rzucającą się wprost pod stopy listonosza i zaciągającą nozdrzem.
Myśleć matka trzeba!
przewidującą być!

zatem nie mędrkuję dłużej, a zostawiam Was z całym arsenałem zdjęć:)
dobranoc :*























Cudofraki od HobiBobi na chłodniejsze poranki spisują się świetnie!
chyba powinnam zamówić też Gajcikowi, nie?:)

czwartek, 17 kwietnia 2014


Odgarniam kosmyk Jej jasnych włosów, który spada bezwiednie na zamknięte oczko.
Na dotyk mojej dłoni (pomimo, że śpi) przysuwa swoje ciałko w moim kierunku i wtula się całą sobą.
Cała Gaja.
Pieszczoch nad pieszczochami.
W świetle lampki Jej buźka nabiera kolorów. Patrzę na Nią i robi mi się cieplej.

Moja Mała Córeczka.
Moja Wielka Miłość.

popatrzę jeszcze...



dobranoc






wtorek, 15 kwietnia 2014

Kwietniowe spotaknie Klubu Mam Ekspertek


Wspaniale jest być jedną z mam ekspertek.

Dzięki przynależności do Klubu mogłam uczestniczyć w cudnym spotkaniu, towarzyszącemu warszawskim targom Kid's Biz Fair. A działo się wiele! W ciągu tych kilku godzin uświadomiłam sobie po raz kolejny, że mam w sobie sporo dziecka. Te wszystkie kolorowe gadżety, zabawki, książeczki i gry, przeniosły mnie w świat magii i absolutnej beztroski.
Świat dziecka właśnie taki być powinien. Ciekawy, radosny, twórczy i niezwykle barwny!
Do tego wspaniali ludzie, nowe - fantastyczne znajomości, rozmów bez liku, to wszystko w połączeniu z odkryciem kolejnych wspaniałych umilaczy czasu dla dzieci, dało mi naprawdę wiele, wiele frajdy. Ze spotkania wróciłam pełna nowinek, które zdecydowanie pojawią się, lub już pojawiły w naszym domu.

To, co zostało zaprezentowane na spotkaniu, w znacznej większości oczarowało mnie totalnie.
Oczyma wyobraźni już widziałam radość z zabawy Tosinków. Z każdą kolejnie pokazywaną rzeczą, tylko wzdychałam i oczyma wyobraźni widziałam, które z moich dzieci, w reakcji na nią, wypowiedziałoby swoje głośne: " wooow!!!" :)

Pierwsza prezentacja - przesympatyczna przedstawicielka Toyki, ucieszyła moje oczy przepięknymi wydaniami, jakże znanych mi gier. Kółko - krzyżyk, memo, warcaby ale w nowej, pięknej odsłonie. Gry o cudownych ilustracjach, drewniane, pakowane w woreczki z bawełny organicznej, naprawdę zrobiły wrażenie. Wiele z nich jest w wersji kieszonkowej, co jest idealne w podróży!

(zdjęcie ze strony Toyki)






laleczki Kokeshi zauroczyły mnie nie mniej - są przesłodkie :)


Druga prezentacja należała do przedstawicielek Wydawnictwa Ameet. Bogata oferta, dostosowana wiekowo do dziecka, książeczki ze znanymi bohaterami z bajek Disneya, zestawy edukacyjne dla przedszkolaków, to tylko część zacnej kolekcji. Mnie urzekły książeczki dla najmłodszych, w których obok disneyowskich bohaterów, oglądamy realne zdjęcia maluszków. Dzieci od zawsze przyciągają inne dzieci i tu się to świetnie sprawdza! Moja Anielka zna bajeczki niemal na pamięć (krótkie rymowanki, wpadające w ucho), i wciąż prosi, by czytać je na nowo. Starsi bracia również okiem zarzucają, a najmłodsza Gaja, pokazuje paluszkiem na zdjęcia dzieciaczków i sprawia Jej to ogromną frajdę :) Te książeczki wypełniają nam dni!
Zdecydowanie muszę skompletować całą serię.



(zdjęcie pochodzi ze strony Wydawnictwa)



Kolejna prezentacja należała do Marko. Fotelik BeSafe Izi Plus zrobił duże wrażenie. Już na pierwszy rzut oka wydał się bardzo wygodny i bezpieczny - montowany tyłem do kierunku jazdy. Cena niemała, ale fakt, że wystarcza on od 6 mca do 5 roku życia dziecka, pozwala spojrzeć na koszt z zupełnie innej strony. 
Zdecydowanie zasłużył na komplementy :)


Kolejnym czaderskim sprzętem, który nam firma pokazała, było krzesełko Mima Moon. Świetny design i funkcjonalność to pierwsze, co rzuca się w oczy. Krzesełko może służyć również jako leżaczek.



Poza tym mogłam zobaczyć (i dotknąć:) mega lekkiego leżaczka Tiny Love, pałąk Flexi Play, rowerek dla najmłodszych, wiele świetnych gadżetów takich jak lampki do pokoju dziecka...jednym słowem full wypas:)



lampka mnie powaliła na łopatki - boska!



magiczny piasek i magiczna modelina Donerland zaraziły dziecięcą ciekawością. Muszę zakupić! Bezpieczny materiał wielokrotnego użytku i masa plastyczna w jednym.


Świetne produkty pokazała nam również firma Eco&More.
Kuchenny robot Pappasana, niesamowity! Ugotuje, zblenduje - żyć, nie umierać :)
Wszelkie miseczki, kubeczki, termosy, butelki, smoczki, oraz cały orszak gadżetów potrzebnych do pielęgnacji maluszka.
Piękne organiczne ubranka dla noworodków nanaf organic, przypomniały mi chwile, gdy moje dzieci były takie malusie :)
Świetne podkładki na foteliki oraz śliniaczki, oraz wielorazowe pieluszki zwieńczyły dzieło.
Jednym słowem : kaskada wspaniałości!



Kolejne produkty pokazał nam Pilch. Innowacyjny stolik dla najmłodszych zrobił wrażenie także pod względem cenowym :) Ciekawa jestem czy "da radę" zaistnieć na naszym rynku - ja oczywiście trzymam kciuki. 
Rowerek Góralek fantastyczny. Lekki, składany za pomocą jednej śruby - sama jestem ciekawa, czy użytkowanie to taka sama frajda, jak samo patrzenie na to cacko. Jestem na etapie poszukiwań biegówki dla Neli, więc moje oko ciągnęło w stronę rowerka, oj ciągnęło :)
Później nastąpiła prezentacja gier: kwadromania - fajna, drewniana gra edukacyjna, gry zręcznościowe ćwiczące koordynację ruchów, oraz...cierpliwość :) a także znana mi już dmuchajka, która ćwiczy aparat mowy u dziecka, poprzez fantastyczną zabawę.





I na koniec coś tak pięknego, że oczy co chwilę otwierałam szerzej i szerzej w zachwycie.
Zabawki drewniane Play Toys, zaprezentowane dzięki firmie Drewniaczek.
Cała paleta fantastycznych zabawek!
Przepiękne wykonanie, niesamowity design, bezpieczny materiał, a do tego naprawdę wiele frajdy z zabawy. My, dorośli łapaliśmy te rzeczy i oglądaliśmy zauroczeni, a co dopiero dzieci.

Drewniane zwierzątka do ciągnięcia na sznureczku, wydają odgłosy i dzięki odpowiedniemu wykonaniu wyglądają jak żywe - krokodyl porusza grzbietem, piesek odwraca głowę za prowadzącym go dzieckiem :)
Aparat, który jednocześnie jest kalejdoskopem!
Owoce, które dziecko samodzielnie kroi dołączonym do nich drewnianym "nożykiem", wydające realny odgłos siekania, dzięki odpowiednim rzepom.
Bębenek wydający dźwięk prawdziwego afrykańskiego bębna :)
Zwierzątka na kółeczkach, które zachwycają materiałem z jakiego są wykonane oraz oczywiście wyglądem.
Cymbałki, zabawki do kąpieli - przebogata, fantastyczna oferta!








Na pewno wiele z pokazanych tu produktów zagości w Tosinkowym domu, a wtedy pokażę Wam, jak na te cuda zareagowały moje dzieci :)

Dziękuję KME oraz firmie Zabawkowicz, za możliwość uczestniczenia w tym owocnym przedsięwzięciu!